wtorek, 25 stycznia 2011

Płacząca kobieta przy seksie

Odechciewa nam się seksu, kiedy one......płaczą! Mężczyźni nie od dziś mają problem z kobiecymi łzami. Jednakże dzięki badaniom izraelskich naukowców panowie mają szanse zrozumieć, co się z nimi dzieje, kiedy ich partnerki beczą.

Nawet, kiedy już przestaną płakać, to... i tak nie mamy ochoty /PantherMedia

Wyniki badań pokazały, że zapach kobiecych łez działa na mężczyzn... zniechęcająco, obniżając ich pożądanie. Zbadano to w prawdziwie naukowy sposób.

Łzy nas nie wzruszają, ale odchodzi nam ochota
Kobietom pokazano szczególnie wzruszający fragment filmu Franco Zefirellego "Mistrz". Pobrano do probówek ronione przez nie łzy. Potem, 24 mężczyzn w wieku od 23 do 32 lat miało za zadanie wąchać te łzy, albo roztwór soli fizjologicznej.
czytaj dalej


Okazało się, że zapach łez nie zmieniał u mężczyzn ogólnego nastroju, znacznie zmniejszał jednak zainteresowanie płcią przeciwną.

Kobiety chcą nas rozmiękczyć
Co więcej, obniżał też u nich poziom testosteronu. Naukowcy nie wiedzą jeszcze, jaki składnik łez wywołuje taką reakcję, zamierzają to dopiero zbadać.

Są przekonani, że kobiece łzy mają przede wszystkim zmniejszyć poziom męskiej agresji.

Ponieważ odbywa się to przez obniżenie poziomu testosteronu, zmniejszenie pożądania jest tu jakby efektem ubocznym.

Badacze z Weizmann Institute of Science w Rehovot opublikowali wyniki swoich obserwacji na łamach najnowszego numeru czasopisma "Science".
http://pstraghi.blox.pl/2008/12/Seks-smakuje-fatalnie-gdy-kobieta-placze8230.html

Seks i internet? Czemu nie!

Prawie co czwarty Amerykanin nie widzi żadnego problemu w tym, by jednocześnie uprawiać seks i... surfować w internecie.

Internet czasem tak pochłania, że zapomina się co się dzieje wokoło /PantherMedia

Zajmująca się bezpieczeństwem komputerowym amerykańska firma PC Tools ogłosiła ostatnio wyniki sondażu, jaki przeprowadziła wśród użytkowników internetu w USA. Okazało się, że Amerykanie są już tak uzależnieni od sieci, a zwłaszcza od wirtualnej sieci kontaktów, że chcą być on-line nawet podczas bardzo intymnych czynności.

Seks, ślub i sieć
24 proc. respondentów chce korzystać z internetu podczas uprawiana seksu. Zapewne po to, by na bieżąco dzielić się wrażeniami. Nieco więcej, bo 29 proc. Amerykanów jest zdania, że to całkowicie w porządku być on-line podczas ślubów. Aż 41 proc. chce "tweetować" i sprawdzać swój profil na Facebooku podczas spotkań rodzinnych.
czytaj dalej


Co ciekawe, mało który internauta pamięta o odpowiednim zabezpieczeniu podczas surfowania. Respondenci deklarują, że woleliby wymienić zużytą pieluchę, utknąć w korku, iść na wizytę do dentysty czy zrobić sobie... kolonoskopię, niż uporządkować swój komputer i zabezpieczyć go przed wirusami i różnymi innymi świństwami, jakie czyhają na nas w sieci.

Zawsze w internecie
- Część odpowiedzi udzielonych przez respondentów może wydawać się zabawna, ale jasno pokazuje, że bycie cały czas on-line jest dla nich jedną z najważniejszych potrzeb, bez względu na okoliczności - mówi Stephanie Edwards, dyrektor ds. marketingu w PC Tools.

- Warto również zauważyć, z jaką łatwością i łatwowiernością zamieszczamy szczegóły dotyczące najintymniejszych aspektów naszego życia w sieci czy też trzymamy takie materiały na naszych komputerach w zasadzie nie przejmując się czy są one w ogóle chronione przed niepowołanymi osobami - dodaje Edwards.

Kompromitujące materiały
Problem, o którym mówi jedna z szefów PC Tools bynajmniej nie jest sztucznie nadmuchaną przez firmy komputerowe sprawą. Blisko 80 proc. użytkowników komputerów w USA przyznaje się do tego, że trzyma na swych maszynach kompromitujące ich pliki.

Prawie nikt nie chce, by o ich istnieniu, a co gorsza - treści, dowiedziała się rodzina, przyjaciele, szefowie czy też koledzy z pracy. Połowa Amerykanów czułaby się bardzo zażenowana, gdyby przyjaciele czy członkowie rodziny zobaczyli pewne pliki, jakie trzymają na swoich komputerach czy smartfonach.

W internecie nikt nie wie...
..., że jesteś psem - głosi popularny slogan. Nic bardziej mylnego. Dowiedzieć się na jakie strony zaglądamy w sieci jest naprawdę bardzo łatwo i może to zrobić średnio rozgarnięty gimnazjalista. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez PC Tools, ujawnienia takich treści, oraz wynikających z tego przykrych konsekwencji, najbardziej obawiają się... mężczyźni. I wcale nas to nie dziwi.

Seksoholicy się nie angażują

Jeżeli myślałeś, że najprzyjemniejszym nałogiem, w jaki można wpaść jest uzależnienie od seksu, to grubo się mylisz... Seksoholicy częstymi stosunkami zagłuszają bowiem strach przed nawiązaniem bliskiej relacji z drugim człowiekiem.

Seksoholikom nie zależy na bliskości emocjonalnej /PantherMedia

Tak przynajmniej twierdzą naukowcy z Nowej Zelandii. Po przeprowadzeniu testów psychologicznych u ponad 600 ochotników badacze stwierdzili, że osoby, u których występują kompulsywne zachowania seksualne starają się unikać emocjonalnych relacji z innymi osobami. Do wszelkiego rodzaju związków podchodzą natomiast z obawą i dużą rezerwą.

Zbyt mało wiemy o seksoholiźmie
Karen Faislander z wydziału psychologii Massey University na Nowej Zelandii zainteresowała się problemem uzależnienia od seksu po medialnych doniesieniach na temat bujnego życia erotycznego golfisty Tigera Woodsa.
czytaj dalej


Autorka badań twierdzi, że seksoholizm jest tak samo złożonym zjawiskiem, jak chociażby uzależnienie od alkoholu czy depresja. W przeciwieństwie jednak do tych dwóch chorób, o uzależnieniu od seksu w dalszym ciągu wiemy stanowczo za mało.

Hiperseksualność
Pojęcie "uzależnienie od seksu", jak wskazuje badaczka z Nowej Zelandii, po raz pierwszy pojawiło się w fachowej literaturze na początku lat 80. ubiegłego wieku. Na równi ze wspomnianym terminem używanych jest jeszcze 29 innych, w tym m.in.: "przymus seksualny", "nadmierne pragnienie seksualne" czy "hiperseksualność".

Karen Faislander uważa, że najbardziej adekwatnym terminem opisującym tego typu zaburzenia jest pojęcie "niekontrolowane zachowania seksualne".

Żarty na bok
- Większość ludzi nie rozumie takich zachowań, ale mimo to, bardzo je potępia - mówi nowozelandzka psycholog. - Nie istnieje żadne skuteczne leczenie seksoholizmu. Nie wiemy, co go powoduje i nie potrafimy pomagać chorym - dodaje.

Z powodu możliwego zażenowania badanych, Faislander przeprowadziła anonimową ankietę on-line na temat życia intymnego respondentów. Wypełniły ją dokładnie 624 osoby, z których 407 określiło się, jako uzależnione od seksu. 214 osób uważało, że nie ma z tym problemów.

Bliskość ciał, nie dusz
W ankiecie, która potwierdziła początkowe deklaracje respondentów, pytano m.in. o oglądanie filmów erotycznych, korzystanie z usług prostytutek, seks w miejscach publicznych czy z wieloma partnerami. Nie zabrakło również pytań na temat alkoholu oraz innych używek. Respondentów poproszono także o określenie poczucia własnej wartości.

Osoby przejawiające "niekontrolowane zachowania seksualne" generalnie nie chciały nawiązywać i utrzymywać relacji emocjonalnych. Związki, zarówno sformalizowane, jaki i niesformalizowane, w tej grupie były traktowane jako zagrożenie. Jak wykazano w eksperymencie, już samemu myśleniu o bliższych relacjach towarzyszyły uczucia niepokoju. Powodowało to, że takie osoby unikały bliskości emocjonalnej, koncentrując się na bliskości fizycznej.

Być jak David Duchovny?
Natomiast osoby, które nie mają problemów z "niekontrolowanymi zachowaniami seksualnymi" uważają bliskość emocjonalną za dobro cenne i pożądane. Czują się one bezpiecznie w związkach oraz uważają swoich partnerów za godnych zaufania.

Badania wykazały, że 3 proc. osób cierpiących na "niekontrolowane zachowania seksualne" szukało pomocy u specjalistów - w amerykańskich klinikach specjalizujących się w leczeniu seksoholików. W ostatnich latach w USA powstały dziesiątki takich miejsc. Często odwiedzają je gwiazdy znane ze stron plotkarskich magazynów, m.in. wspomniany wcześniej Tiger Woods, aktor David Duchovny czy komik Russell Brand.

12 kroków
W większości krajów takie instytucje jednak nie istnieją, a osobom uzależnionym od seksu pomagają organizacje Anonimowych Seksoholików.

Wykorzystują one, przede wszystkim zaadaptowaną od Anonimowych Alkoholików, metodę 12 kroków - zbioru zaleceń dla osoby uzależnionej. Przestrzeganie tej deklaracji oraz wymienianie się swoimi doświadczeniami z osobami zmagającymi się z podobnymi problemami ma pomóc seksoholikowi przezwyciężyć uzależnienie.

Striptiz uświęcony

Ojciec Nikołaj tłumaczy jednak, że nie miał pojęcia o charakterze miejsca. Skarży się, że pozwolił się podejść - właściciele bowiem powiedzieli mu, że to szkoła baletowa.

Tymczasem właścicielka klubu Anna Usmanowa jest bardzo zadowolona.

- Od czasu, kiedy ksiądz nasze przedsięwzięcie poświęcił, goście garną się do nas. Wszyscy zgadzają się, że panuje tu całkiem nowy klimat. Wydaje się, że pokropienie zadziałało - podkreśliła.

Kobiety wyglądają jak... striptizerki

"Kuse i obcisłe stroje oraz krzykliwy makijaż sprawiają, że kobiety wyglądają jak striptizerki. Nigdy nie zwiążą się one z mężczyznami, którzy mają choć trochę szacunku do siebie". Naprawdę? My tego nie wiemy, ale pewien duchowny chyba tak...

Znany z ostrego języka Wsiewołod Czaplin, przewodniczący Wydziału Stosunków Zewnętrznych Patriarchatu Moskiewskiego, skomentował ostatnio, w niewybrednych słowach, wygląd Rosjanek. A że do ich urody zawsze mieliśmy słabość (wspomnieć chociażby takie panie, jak: Irina Shayk, Natalia Vodianova, Sofia Rudyeva, Maria Kirilenko czy Alsou Ralifovna Safina - podajemy angielską wersję ich nazwisk byście mogli szybciej odnaleźć je w wyszukiwarkach) spieszymy wam o tym donieść. Zresztą sprawa wydaje się być nie tyle ogólnorosyjska, co ogólnoświatowa.

Koniec z wyuzdaniem
Czaplin, który stoi na czele departamentu odpowiedzialnego za stosunki Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego ze społeczeństwem, wezwał do zmiany sposobu ubierania się Rosjanek. Postuluje on także stworzenie narodowego zbioru reguł, jakim panie powinny się kierować przy wyborze ubrań.
czytaj dalej


Taki ogólnonarodowy "dress code", zdaniem duchownego rozwiąże problem "zbytniego wyuzdania".

Faceci się nie szanują(?)
"Ludzie mylą ulicę ze striptizem" - napisał w liście skierowanym do Rosjan protojerej Czaplin dodając, że kobiety ubierające się wyzywająco nie znajdą sobie przyzwoitych mężów.

"Kobieta, która jest ledwie ubrana lub pomalowana jak klaun (...) z pewnością nie znajdzie sobie partnera, który ma choć trochę szacunku do siebie" - czytamy dalej w liście.

To już kolejne wystąpienie rosyjskiego duchownego w sprawie zbyt wyuzdanych - jego zdaniem - kobiecych kreacji. W grudniu ogłosił on, że panie, które zostaną zgwałcone same sobie są winne jeżeli się upijają i zakładają minispódniczki.

Długie spódnice i chusty
Duchowny wzywając do stworzenia ogólnorosyjskiego dress code'u uważa, że powinien być on wzorowany na regulacjach istniejących w szkołach i niektórych firmach.

Czyżby Czaplin dążył do wprowadzenia dla rosyjskich kobiet obowiązku ubierania się w strój charakterystyczny dla gorliwych wyznawczyń prawosławia, tj. długich spódnic, chustek na głowach i bluzek z długimi ramionami?

Nawet jeśli pomysł nie umrze śmiercią naturalną, to bardzo wątpliwe jest, by Rosjanki przyjęły taką modę. Raczej nie zrezygnują z odsłaniających ciało strojów, które - jak pokazuje rosyjska ulica - cieszą się większym powodzeniem niż bardziej stonowane kreacje.

Pora na cyberseks

Branża porno w końcu zrozumiała, że nie da się już zarabiać na zwykłych seks-filmach, których miliony dostępne są za darmo w internecie. Nadchodzi czas wirtualnych stosunków z gwiazdkami porno i... tobą w roli głównej.

Samantha Zimmer z firmy Bad Girls prezentuje film porno w 3D /AFP

Najnowsze trendy w pornobranży pokazano na, zakończonych niedawno, targach AVN Adult Entertainment Expo. Ta jedna z największych na świecie imprez wystawienniczych przemysłu erotycznego nie bez przyczyny odbywa się tym samy czasie, co najpoważniejsze targi elektroniki użytkowej - Consumer Electronics Show (CES). By odwiedzający nie musieli także daleko jeździć obie imprezy co roku odbywają się w nieodległych od siebie kompleksach targowych Miasta Grzechu - Las Vegas. W epoce obrazów 3D i dynamicznie rozwijającej się tzw. rzeczywistości rozszerzonej AVN i CES coraz bardziej się do siebie upodobniają - elektronika i erotyka wzajemnie się przeplatają na obu imprezach.

Co nowego w pornobranży?

W tym roku możemy być pewni, że na pornorynku przybędzie aplikacji oraz dostawców zdjęć i filmów erotycznych na wszelkiej maści urządzenia mobilne, a więc m.in. smartfony czy tablety. Internetem, a więc w transmisji strumieniowej, prosto do telewizorów dostarczane będą natomiast filmy porno. W 3D!
czytaj dalej


- To absolutnie konieczne, byśmy wykorzystywali najnowsze nowinki technologiczne - mówi Kim Kysar z firmy Pink Visual, producenta filmów XXX, który szczyci się sloganem "my wprowadzamy innowacje, ty się masturbujesz". - Jeżeli się nie dostosujesz do najnowszych trendów, to zostaniesz z tyłu - wyznaje.

Seks z pornogwiazdką...
Pikantne zdjęcia i filmy, które można ściągnąć na tablety nie były jednak tym, co wzbudziło największe zainteresowanie u odwiedzających targi. Prawdziwą wisienką na torcie erotycznych wynalazków zaprezentowanych na AVN Adult Entertainment Expo były bowiem aplikacje, dzięki którym można... uprawiać seks z gwiazdką porno. Oczywiście wirtualnie.

Aplikacje takie działają wykorzystując rozwiązania tzw. rzeczywistości rozszerzonej, a więc systemu pozwalającego połączyć w czasie rzeczywistym świat realny z tym generowanym przez komputer.

- To niesamowite - mówi pornogwiazdka Lexi Belle, z właśnie którą można było uprawiać wirtualną miłość na ekranie olbrzymiego telewizora. - Gdybym mogła, kochałabym się z każdym. W rzeczywistości nie jest to możliwe, więc robię to wirtualnie - wyjaśnia.

Tablety z aplikacjami pornograficznymi z firmy Pink Visual /AFP

Dodajmy, że podczas takiego wirtualnego seksu bodźce są tylko wzrokowe. Natomiast jedyne, co potrzeba by go uprawiać, to komputer podłączony do sieci i kamera internetowa.

...i wirtualna masturbacja
Kolejną z nowości zaprezentowanych przez firmę Pink Visual była aplikacja na iPhone'a. Dzięki niej goście targów mogli się połączyć, a co ważniejsze zobaczyć, co robią aktorki występujące w filmach firmy. Było, co oglądać.

Hostessy z VSex.com starały się z kolei zainteresować odwiedzających AVN Adult Entertainment Expo witryną internetową, gdzie przy pomocy myszki można sterować... urządzeniem, które w czasie rzeczywistym zaspokaja - widzianą na ekranie monitora - panią.

Nie byłeś na targach erotycznych? Sprawdź, co można tam zobaczyć:


Koszt takiej "przyjemności" wynosi 7 dolarów za minutę.

- To naprawdę ważne, by być kreatywnym w tym biznesie - mówi modelka VSex.com Dani Jensen. - Każdy chce cię prześcignąć, więc musisz być o krok naprzód - wyjaśnia.

Załóż własny sex-shop
Na AVN Adult Entertainment Expo zaprezentowano także platformę internetową, dzięki której każdy może otworzyć wirtualny sklep z treściami XXX dostępnymi dla użytkowników smartfonów, tabletów i komputerów podłączonych do sieci. Chętny do prowadzenie takiego interesu musi zapłacić na początek 99 dolarów za dostęp do oprogramowania. Nie jest to niestety koniec kosztów...

- Wiele osób chciałoby zostać potentatem w branży porno, więc my dostarczamy im narzędzie - mówi Steve August z Sex App Shop.

Firma obiecuje, że klientów takich sklepów nie zabraknie choć trzeba się z nią podzielić połową zysków. Mają one pokrywać koszty obsługi technicznej sklepu prowadzonego na platformie z firmy Sex App Shop.

Jak najwięcej stosunków
Na seks-targach, oprócz akcesoriów, gadżetów i wszelkiej maści zabawek erotycznych nie mogło zabraknąć także seks-gier.

Ogromną popularnością wśród odwiedzających cieszyła się gra komputerowa "Bonecraft", która powstała na kanwie popularności takich hitów jak "Starcraft" i "World of Warcraft". Powiemy tylko, że "bone", to w łagodnym tłumaczeniu "penis"...

- Gra polega na tym, by tak dowodzić oddziałem kosmicznych żołnierzy, których statek rozbił się na pewnej planecie, by zabili wszystkich Orców oraz odbyli jak najwięcej stosunków z ich kobietami - wyjaśnia przedstawiciel producenta programu.

Osiemnastolatek z kamerą

Jakkolwiek gry pornograficzne czy internetowe sklepy z filmami i zdjęciami XXX są dobrym sposobem na zarobienie kilku złotych, to jednak eksperci są zgodni, że prawdziwą fortunę w branży można zrobić tylko na filmach 3D.

- Każdy osiemnastolatek z kamerą może obecnie nakręcić film porno, dlatego wytwórnie filmowe muszą dostarczać klientom coś więcej, coś bardziej interaktywnego - uważa Steven Mulkhan z Reel Interactive, producenta filmów porno w 3D. Z nadzieją patrzy on także na możliwości, jakie pornobiznesowi niesie tzw. rzeczywistość rozszerzona.

Czy kobieta lubi porno ?

Czy jeśli zaproponuję jej wspólne oglądanie "Głębokiego gardła” zamiast "Tańca z gwiazdami" to ona obrazi się, czy wyskoczy z bielizny krzycząc "bierz mnie, kotku!"?

To był początek lat 90-tych, na imprezie u znajomych. Kiedy już wszyscy byli zmęczeni tańcami i alkoholem gospodarz zaproponował, że pokaże coś interesującego. Z miną spiskowca sięgającego po zakazane druki gospodarz wyciągnął z kredensu kasetę. Zwyczajna domowa vhs z napisem pracowicie złożonym z naklejkowych liter.

- Pokazał nam porno, takie siermiężne, niemieckie – opowiada Marta, uczestniczka tamtego seansu, wówczas 22-letnia studentka.

Marta po raz pierwszy widziała film pornograficzny. Goście śmiali się z idiotycznych dialogów tłumaczonych na polski przez lektora z wadą wymowy, z brzuchatych i wąsatych aktorów. Za każdym razem, gdy członek wypadał z pochwy, a aktorka wykrzywiała się krzycząc po niemiecku "ja, ja!", wszyscy pokładali się ze śmiechu. Marta chichotała razem z innymi.

- Tak naprawdę to śmiałam się nerwowo, bo było mi głupio, że jestem podniecona. Wydawało mi się, że dziewczynie nie wypada tak reagować na porno – wspomina Marta – Szybko zgarnęłam mojego faceta do domu, już w windzie zaczęłam go rozbierać, a potem... no, to był jeden z najlepszych razów w moim życiu.

Kobiety, które patrzą

Mężczyźni lubią oglądać rozebrane dziewczyny, czego najlepszym dowodem są fortuny Hugh Hefnera i Larry'ego Flinta oraz mandat poselski do włoskiego parlamentu gwiazdki filmów dla dorosłych Ciccioliny. Ale przez lata utrzymywano, że u kobiet zmysłem dominującym nie jest wzrok, ale dotyk. I że kobiety wcale nie chcą oglądać kopulujących par, a widok na ekranie stojącego penisa przyprawia je o pąsy i powoduje gwałtowną ucieczkę do kuchni.

Wyniki badań seksualności Polaków mogą być druzgocące dla tak uważających panów. Kobiety jednak mają oczy nie tylko po to, by mężczyźni mieli co komplementować.

- Badania pokazują, że kobiety to obecnie najbardziej dynamicznie rosnąca grupa docelowa wśród odbiorców pornografii – zauważa seksuolog dr Wiesław Ślósarz – Okazuje się, że kobiety będąc same w domu bardzo chętnie i bez oporów ściągają z internetu treści pornograficzne, czemu zwykle towarzyszy masturbacja.

Z raportu prof. Zbigniewa Izdebskiego już w 2001 r. wynikało, że prawie co piąta Polka lubi oglądać "gorące momenty". Ale już w 2005 r. prowadzone przez profesora badania "Seks w internecie" wykazały, że 20 procent Polek surfując po sieci odwiedza strony porno.

Raport Durexa przynosi dane jeszcze bardziej jednoznaczne – 30 procent respondentek powiedziało zdecydowane "tak" dla urozmaicania zbliżeń pikantnymi scenami wideo.

Ale kobiety nie patrzą tak samo jak mężczyźni i nie zawsze podoba im się to, co oferuje branża erotyczna.

Więcej czułości

W wydawnictwie "Porn for women" (Porno dla kobiet) znajdziemy zdjęcia, które rzeczywiście podniecają płeć piękną. Oto przystojny brunet z ogromnym bukietem mówiący "nie potrzebuję wyjątkowego powodu, by kupić kwiaty mojej ukochanej", obok rozebrany ciemnoskóry atleta w łóżku, z którego podnosi się ze słowami "to płacze dziecko? Leż, ja pójdę do niego". Jest także muskularnie zbudowany twardziel twierdzący, że dopóki ma nogi jego kobieta nigdy nie będzie musiała wynosić śmieci, oraz Afroamerykanin opuszczający deskę sedesową, żeby jego kobieta w środku nocy nie "wpadła do środka".

Hmm, i jak? Rozgrzana?

Wydawnictwo firmowane przez Cambridge Women's Pornography Cooperative to tylko prowokacyjny żart, ale faktem jest, że kobiety są bardziej wymagającymi odbiorcami porno niż mężczyźni, co podkreśla dr Ślósarz. Pornografia skierowana do kobiet różni się od tej, której widzami mają być mężczyźni, tak samo jak widać różnice pomiędzy filmami dla gejów i dla hetero.

- W filmach gejowskich już w ogóle nie ma żadnej akcji, tylko półtorej godziny bezustannej kopulacji – mówi dr Ślósarz.

A czego od porno oczekują kobiety?

- Pocałunków – stwierdza Marta, specjalistka jednego z ministerstw – Seks bez całowania to jak z prostytutką, bez zaangażowania.

- Bardziej normalnych pozycji – dodaje Skafandra, autorka popularnego bloga skafander-i-hiena.blog.pl – Ja rozumiem, że większość z nich jest dobieranych tak żeby pokazać "miejsce akcji" i siusiaka, ale w rzeczywistości jaka kobieta kocha się w pozycji "świeca" z zestawu ćwiczeń w-f? Ból pleców gwarantowany!

- Tradycyjna pornografia neguje kobiecą seksualność – uważa Ewelina, świeżo upieczona absolwentka Akademii Sztuk Pięknych - Czy kiedykolwiek w porno widziałeś kobietę, która realizuje swoje erotyczne potrzeby? Albo taką, która mówi facetowi, co ma robić, żeby JEJ było dobrze?

Kim są kobiety oglądające porno?

- Najwięcej jest kobiet w przedziale wiekowym 20-29 lat, zwykle pozostających w związkach nieformalnych – mówi prof. Zbigniew Izdebski – Ale coraz więcej kobiet dojrzałych ogląda porno, często ze sowim partnerem.

Ewelina pozostaje w stałym związku, Skafandra jest od lat szczęśliwą mężatką, matką trójki dzieci. Marta ma męża, którego kocha, rzadko ogląda pornografię w samotności.

- No, chyba że mąż wyjeżdża służbowo na dłużej – przyznaje Marta.

Wszystkie natomiast podkreślają, że seks odgrywa ważną rolę w ich związkach. Sakafandra co prawda nie pracuje zawodowo, tylko zajmuje się prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci, ale daleko jej do stereotypu kury domowej.

Z doświadczenia prof. Izdebskiego wynika, że kobiety najczęściej poddają się namowom partnera, by razem obejrzeć coś pikantnego, ale nierzadko to one inicjują wspólny seans.

- Często jest to sposób, by delikatnie dać do zrozumienia partnerowi czego jej w seksie brakuje – wyjaśnia prof. Izdebski.

Sztuka prawdziwych orgazmów

Kobiety idąc do łóżka zawsze zakładają szpilki, poza tym uwielbiają seks z brzydkimi facetami w średnim wieku. Przeciętna gra wstępna trwa 10 sekund i to kobiecie wystarcza w zupełności. Kiedy kobieta klęczy przed mężczyzną zaspokajając go oralnie to ma on obowiązek umieścić jedną rękę na głowie kobiety a drugą dumnie na swoim biodrze. To kilka z "31 prawd o życiu, których możesz dowiedzieć się z filmów porno". Satyryczny spis krążący w Internecie świetnie oddaje to, co odbiorca może zobaczyć na kasecie dla dorosłych. Nie jest to obraz zbliżenia, jakiego oczekiwałyby kobiety.

Mając to na uwadze zaczęły powstawać wytwórnie pokazujące porno "okiem kobiety". Jedną z pierwszych była Femme Productions założona w 1984 r. przez Candidę Royalle - byłą jazzmankę, aktywną uczestniczkę ruchów kobiecych w latach 60-tych i 70-tych, wreszcie gwiazdę porno.

W firmowanych jej nazwiskiem produkcjach seksu nie redukuje się do genitaliów, ale jest miejsce na ukazywanie pieszczot, bliskości, wzajemnych relacji kochanków. Filmy z linii Femme są polecane w terapiach par z zaburzeniami życia seksualnego, a założycielce zaproponowano członkostwo Amerykańskiego Stowarzyszenia Dydaktyków, Doradców i Terapeutów Seksualnych w uznaniu przesłania "pozytywnej seksualności" zawartego w jej produkcjach.

"Różnica pomiędzy widzem mężczyzną, a kobietą jest taka, że kobieta potrzebuje odpowiedzi na pytanie >>dlaczego oni teraz się kochają?<< A typowa męska odpowiedź brzmi >>a dlaczego nie?<<" – twierdzi Anya Aimes, scenarzystka porno dla kobiet z wytwórni Innocent Pictures.

Studio powstało jako oddział Zentropy Larsa von Triera, który zasłynął jako reżyser filmów powstających w oparciu o określony manifest twórczy pod nazwą Dogma. Podobnie Innocent Pictures stworzyło swoje zasady. Przede wszystkim obraz ma kłaść nacisk na uczucia, namiętność, pokazywać, że seks to także gra wstępna, pocałunki, pieszczoty. Zdjęcia mają oddawać piękno ludzkiego ciała, szczególnie męskiego, wraz z jego intymnymi częściami.

W USA para akademickich wykładowców Marianna Beck i Jack Hafferkamp otworzyła Libido Films. Założeniem było pokazanie realistycznie tego, czego od seksu oczekują kobiety, więc w miejsce natychmiastowej penetracji można oczekiwać scen stymulacji łechtaczki.

Serię filmów dla dorosłych sygnowała swoim nazwiskiem Jayme Waxman, seksuolog przez lata doradzająca kobietom na łamach Playgirl, oraz Nica Noelle, aktorka porno dla lesbijek. Jej seria filmów opowiadająca historie hetero "Sweet sinner" była reklamowana hasłem: "prawdziwa przyjemność dla kobiet. Realizm, bliskość, prawdziwe orgazmy i żadnych wytrysków na twarz".

Bo fantazja jest od tego

93 proc. kobiet lubi oglądać sceny zwykłego seksu hetero, połowa nie pogardzi filmami pokazującymi zbliżenia dwóch kobiet, co trzecią podniecają wizje seksu grupowego.

- Filmy pozwalają w bezpieczny sposób przeżyć fantazje seksualne – mówi prof. Izdebski.

To czasem sposób poszukiwania w sobie samej ukrytych potrzeb, ale to nie oznacza, że kobiety marzą, by zrealizować ekranowe wizje w rzeczywistości.

- Seks z dwoma facetami – przyznaje się do swoich fantazji Skafandra.

- Kiedy przypadkowo trafiam na takiego pornosa, gdzie kilku facetów naraz z jedną babką to fizycznie na mnie działa – przyznaje Ewelina.

- Seks z kobietą – mówi Marta – Ale wcale nie chcę spróbować naprawdę, to chyba bardziej potrzeba delikatności w zbliżeniu.

A kiedy oglądają porno wszystkie zwracają uwagę na szczegóły, których przeciętny mężczyzna by nie zauważył. Bo dla nich bardziej od tego "co" ważne jest "jak" dzieje się na ekranie.

- Nie podobają mi się idealne kobiety w porno, bo mają niewiele wspólnego ze mną, bardziej przypominają lalki niż żywe istoty – mówi Ewelina – Podniecę się kiedy uwierzę w to, co widzę. Są takie aktorki porno, które wyraźnie lubią to, co robią. Jestem kobietą i wiem co można zagrać, a czego nie da się udawać.

Skafandra przyznaje, że lubi oglądać filmy gejowskie, bo "co chłopcy wyglądają tak, że im to naprawdę sprawia przyjemność". Ewelinie podobają się zdjęcia porno z lat 80., na których ludzie są spoceni i mają włosy na ciele. Marta do dziś wspomina, jak w jednym z filmów aktor czule odgarniał włosy z twarzy partnerki. Drobny gest, a spowodował, że Marta uwierzyła, że oprócz mechanicznej kopulacji była tam bliskość.

Kto członkiem wojuje...

W skali światowej już 5 lat temu w badaniach Durexa okazało się, że więcej kobiet niż mężczyzn lubi urozmaicać seks wspólnym oglądaniem filmów porno. Podobnie Polki coraz częściej same sięgają po porno. Pierwszym odpowiedzialnym za taki stan jest internet.

- Dzięki intymnemu dostępowi do pornografii przez komputer łatwiej przekroczyć barierę niegdyś nie do przełamania – mówi prof. Izdebski.

Ale nie chodzi o samą dostępność, lecz także o wzrost świadomości równouprawnienia kobiet, także w sferze seksualnej.

- W naszej kulturze obowiązywał wizerunek kobiety jako osoby pasywnej, która sama nie poszukuje bodźców seksualnych – wyjaśnia seksuolog dr Wiesław Ślósarz – Dzisiaj kobiety chcą w równym stopniu, co ich męscy partnerzy inicjować kontakty.

Stworzony na zamówienie firmy Vamea raport "Życie seksualne kobiet w XXI wieku" mówi, że ponad 56 procent Polek uważa się za bardziej wyzwolone seksualnie niż poprzednie pokolenia.

Czy to coś dobrego dla mężczyzn? Wydaje się, że powinni być zainteresowani większą otwartością kobiet na sprawy erotyki. Jednak z badań prof. Zbigniewa Izdebskiego wynika, że coraz częściej mężczyźni odczuwają lęk przed egzaminem z seksu. Bo kobiety wiedzą czego chcą w łóżku i nie wahają się egzekwować "prawa do orgazmu".

Ale sto lat temu pełne prawa obywatelskie dla kobiet też nie wszystkim mężczyznom były na rękę.
Autor: Konrad Dulkowski Źródła: Onet.pl