poniedziałek, 28 listopada 2011

Słodka prawda o czekoladzie

Niezależnie od tego, czy wolisz nadziewane pralinki czy kubek gęstego kakao z bitą śmietaną – czekolada jest tą słodkością, po którą na pewno sięgasz. Robi to niemal każdy. Niestety, każda przyjemność ma swoją cenę, nieprawdaż? Czekolada jest przecież niezdrowa, zawiera kofeinę i tłuszcze nasycone windujące nasz „zły” cholesterol do niebotycznego poziomu – czyż nie? Odpowiedź na to pytanie jest dobrą wiadomością dla łasuchów: nie!

Mit: czekolada zawiera dużo kofeiny

Owszem, po zjedzeniu czekolady czujemy, że mamy więcej energii, ale nie z powodu kofeiny, ale glukozy. 40-gramowy batonik czekoladowy czy duży kubek gorącej czekolady zawierają około 6 mg kofeiny – tyle, ile filiżanka kawy bezkofeinowej (dla porównania: filiżanka zwykłej kawy zawiera 65-135 mg kofeiny).

Mit: czekolada to puste kalorie, produkt pozbawiony jakichkolwiek wartości odżywczych

Czekolada jest doskonałym źródłem magnezu, miedzi, żelaza i cynku. Zawiera polifenole (przeciwutleniacze znajdujące się także w herbacie i czerwonym winie), które obniżają ryzyko choroby wieńcowej. Dwa rządki czekolady zawierają tyle samo polifenoli co duży kieliszek czerwonego wina. Codzienne spożywanie niewielkich ilości gorzkiej czekolady, która jest bogatsza w antyoksydanty niż jej mleczna wersja, może wspomagać proces obniżania ciśnienia krwi – tak przynajmniej twierdzą prowadzący wspólne badania naukowcy: amerykańscy z Tufts University z Bostonu i włoscy z Uniwersytetu L’Aquila. Nie chodzi o to, by leki na nadciśnienie zastąpić czekoladą. Rzecz w tym, że flawonoidy będące składnikiem gorzkiej czekolady sprzyjają obniżaniu ciśnienia.

Mit: czekolada ma mnóstwo nasyconych tłuszczów, dramatycznie podnoszących poziom cholesterolu we krwi

Kwas stearynowy, podstawowy tłuszcz nasycony będący składnikiem czekolad mlecznych, jest dość specyficzną substancją. Badania dowodzą, że nie podnosi on poziomu cholesterolu we krwi, jak ma to miejsce w przypadku innych tłuszczów nasyconych.

Mit: czekolada powoduje próchnicę

Czekolada sama w sobie nie jest odpowiedzialna za próchnicę. Ubytek w zębie powstaje wtedy, gdy bakterie w jamie ustnej zaczynają metabolizować cukry i skrobię pochodzące tak naprawdę z każdego pokarmu (słodkich napojów, słodyczy, chleba, ryżu, makaronu) i produkują kwasy, które przedzierają się przez szkliwo do głębszych warstw zęba.

Zaskakujący jest fakt, że białko, wapń i fosforany wchodzące w skład mlecznej czekolady sprzyjają zdrowiu zębów, wzmacniając szkliwo. Tak – czekolada może być zdrowa dla zębów. Co więcej – ponieważ czekolada zawiera tłuszcz, jej pozostałości krócej utrzymują się na zębach. Oznacza to, że czekolada i zawarty w niej cukier mniej szkodzą zębom niż inne słodycze. Najgorszy dla zębów jest brak higieny i nieodpowiednia dieta, nie czekolada.

Mit: czekolada powoduje trądzik

Tak twierdzili nasi dziadkowie i rodzice. Tymczasem różne badania prowadzone na przestrzeni ostatnich dwóch dekad wyeliminowały czekoladę jako przyczynę trądziku. Co więcej, ostatnimi czasy coraz więcej dermatologów poddaje pod wątpliwość twierdzenie, że dieta odgrywa ważna rolę w rozwoju trądziku. Uważa się, że za powstawanie wyprysków odpowiedzialne są dwa czynniki: bakterie i przetłuszczona skóra.

Mit: czekolada powoduje, że tyjemy

Tak naprawdę wszystko, spożywane w rozsądnych ilościach, może być częścią zdrowej diety. Przeciętnej wielości batonik czekoladowy ma około 220 kcal, co nie wyklucza go z menu osoby, która stara się nie jeść bardzo kalorycznych produktów. Co więcej – kawałek czekolady od czasu do czasu sprawi, że staniemy się mniej podatni na inne pokusy.

Czekolada, zgodnie z zasadą, że wszystko co dobre, musi być albo niezdrowe albo nielegalne, przez długie lata cieszyła się złą sławą. Tymczasem naukowcy, którzy pochylili się nad zagadnieniem wpływu czekolady na zdrowie, odkrywają kolejne fakty stawiające ten smakołyk w zupełnie innym świetle. Czekolada - w niewielkich ilościach - może być spożywana nawet przez odchudzających się, bez poczucia winy. W miarę możliwości, starajmy się wybierać gorzką czekoladę.

piątek, 25 listopada 2011

Panie do towarzystwa

„Konkretny, 31 letni - VIP na poziomie i z klasą szuka ekskluzywnej kochanki w celu dłuższej znajomości. Proponuję stały układ, kilka spotkań miesięcznie. Gwarantuje mieszkanie, wysokie zarobki oraz przyjemność, którą zapewnimy sobie nawzajem.” – tak właśnie rozpoczyna się typowy anons oferujący propozycję związku sponsorowanego. Osoby, które odpowiadają na tego typu ogłoszenia decydują się na życie łatwe, ale z pewnością nie proste. Sponsoring - zawód, prostytucja czy nowoczesny sposób na życie?

Swoje towarzystwo oferują w ogłoszeniach o pracę lub w działach ogłoszeniowych „towarzyskie/sponsoring”. Za rozmowę, wyjście do kina czy firmową imprezę każą sobie słono płacić. Inne Usługi świadczą za dodatkową opłatę. Wielu studentów i studentek właśnie w taki sposób dorabia. Nie jest to jednak domena tylko osób uczących się. Inni z tego żyją. Sponsoring traktują jak zawód.


Zarobki w tej branży kształtują się różnie, w zależności od rodzaju sponsoringu. Panie, które spędzają czas z różnymi klientami dostają od 50-70 euro za noc, plus premia. Mogą też liczyć na to, że klient opłaci mieszkanie. Jeśli jest taka potrzeba, dowóz do klienta też gratis.

Kobiety, które mają jednego sponsora, mają stały, comiesięczny zarobek, mieszkanie, codziennie jadają w restauracjach. Ich pensja waha się od kilku do kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie. Są też takie, które po prostu żyją ze sponsorem i zarabiają na usługach seksualnych. Jak twierdzą, nie są prostytutkami tylko paniami do towarzystwa.

"Zasponsoruję Panią w wieku 23-38 lat, zgrabną, inteligentną"

Według osób oferujących swoje towarzystwo za pieniądze, każdy sposób na życie jest dobry, o ile jest skuteczny.

- Jestem młoda i chciałabym trochę poszaleć, pokazać się tu i tam, łapać ciekawe kontakty. Do pracy się na razie nie wybieram. – opowiada Magda, 29 lat, zarabia na sponsoringu od 7 lat - Chcę wycisnąć z życia, ile się da. Taki zarobek jak najbardziej mi odpowiada.

Sponsoring to nie tylko seks. To są również wyjścia na bankiety, imprezy firmowe, różne ciekawe wyjazdy i wycieczki, zwiedzanie, itd. Życie miłe, łatwe, przyjemne. Choć osoby do towarzystwa żyją z dnia na dzień, nie martwią się o przyszłość. Póki są młode i atrakcyjne o pieniądze się nie martwią. Sponsora zawsze się znajdzie. Z czego będą żyły za kilka lat, gdy uroda minie?

- Na razie nie zastanawiam się nad tym. Jak to będzie, zobaczymy, może uda mi się zaoszczędzić trochę pieniędzy – komentuje Magda - Najwyżej poszukam jakiejś pracy później. Coś się na pewno znajdzie. Z zawodu jestem ekonomistką. Coś wymyślę.

Kodeks pracy

Jak to w zwykłej pracy, obowiązuje tu kodeks, zakres obowiązków no i prawa pracownicze.

- Po pierwsze starałam się wybierać takich partnerów, którzy są wyrozumiali i bardzo delikatni, nie lubię perwersji. Po drugie chcę żeby mój szef był mężczyzną na poziomie, inteligentny, "ogarnięty" i ładnie pachnący – opowiada Magda - Co do dyspozycyjności, z tym jest różnie. Są takie dni w miesiącu, kiedy kobieta nie może pójść z facetem do łóżka. Mój obecny partner rozumie to w pełni, nie naciska na siłę. A w łóżku? W łóżku jest na tyle delikatny, że nie muszę mu niczego odmawiać. Stara się robić tak, żeby było nam dobrze. Na początku naszej współpracy postawiłam jasno warunki. Określiłam swoje oczekiwania i potrzeby. To działa w dwie strony. Albo dochodzimy do porozumienia albo nie. Jeżeli nie, to szukam kogoś innego.

Jak twierdzi Magda bardzo ważne jest to, żeby wiedzieć czego się chce w tym zawodzie. Do czego się dąży, no i żeby podchodzić do tego rozsądnie. Nie mylić pracy z miłością. Przyjemność tak, ale nie do przesady. Czułości trzeba szukać gdzie indziej.

- Nie miałabym problemu ze znalezieniem normalnego faceta, bycia w zwykłym związku. Mogłabym rozpocząć wszystko od nowa. Ale mi się nie chce. Oczywiście zdarzają się takie chwile, gdy brakuje mi tej czułości, tego ciepła, tej miłości i świadomości, że mogę przyjść ze swoim problemem do tej drugiej osoby, przytulić się, porozmawiać, wyżalić, usłyszeć słowa pocieszenia... no ale trudno. Zazwyczaj w takich sytuacjach... biorę "flaszkę", upijam się i jakoś to płynie. Nie jest to może dobre rozwiązanie, ale przynajmniej daje możliwości na to, żeby dalej to robić. Nie jest tak źle.

Rozmowa według cennika, seks płatny ekstra

W "branży sponsoringowej" działają też dziewczyny do towarzystwa. Za spędzenie wieczoru w ich towarzystwie trzeba zapłacić około 1000 zł. "Doskonała prezencja, inteligentna, w trakcie studiów, tylko towarzystwo, za dodatki opłata extra” – czytamy w niejednym anonsie. Dziewczyny do towarzystwa. To domena studentek, którym trudno jest pogodzić naukę na uczelni z pracą w dzień. Mówią, że praca w roli osoby do towarzystwa jest dla nich idealna.

- Mam stałych klientów. Niektórzy rzeczywiście szukają młodych kobiet, które mogłyby pracować jako hostessy lub jako towarzyszki na imprezach – tłumaczy Ania, studentka geografii - Takie sytuacje jednak należą do rzadkości. Dla mnie spotkanie bez dodatku czyli seksu się nie opłaca, szkoda czasu na gadanie, na gadaniu zarabia się mniej. Wiele studentek tak dorabia.

Sposób na rutynę

„Zasponsoruję Panią w wieku 23-38 lat, zgrabną, inteligentną, z którą będę mógł wspólnie bywać na spotkaniach biznesowych, spędzać miło czas, chodzić do kina, teatru na kolacje. Interesuje mnie tylko stały układ z jedną Panią. Jeżeli zainteresowałem kogoś, bardzo proszę o konkretne informacje o sobie i oczekiwaniach. Bardzo proszę o odpowiedzi ze zdjęciem...lubię wiedzieć z kim rozmawiam. Mam 38 lat, 182 cm wzrostu, szczupłą budowę ciała i ciemnosiwy kolor włosów.”

Kim są mężczyźni, którzy decydują się na korzystanie z usług pań do towarzystwa? Spokojni, stateczni panowie, mężowie, ojcowie czy raczej są typami seksoholików, którzy potrzebują nieustannego zaspokojenia?

- Sprawa jest prosta. – komentuje Sławomir, będący w związku sponsorowanym już od kilku lat – Rutyna życia mnie przeraża. Na co dzień zmagam się z całym światem, zarabiam, utrzymuję rodzinę. Potrzebuję odskoczni. Mój sponsoring wziął się właśnie z tej przyczyny. To ucieczka od szarości.

środa, 23 listopada 2011

19-latka szantażowana filmem gwałtu

Ten zboczeniec zasługuje na surową karę. 39-latek z Dąbrowy Górniczej (woj. śląskie) zgwałcił 19-letnią dziewczynę i szantażował ją nagranym filmem pornograficznym! Koszmar początkującej modelki trwał przez kilka miesięcy. W końcu jednak przełamała wstyd i powiedziała o wszystkim policji. Dwa dni temu zwyrodnialec został zatrzymany przez stróżów prawa.

Pod koniec lipca tego roku 39-latek znalazł zdjęcia 19-latki na stronie internetowej modelek. Uroiło mu się, że musi ją "mieć". W chorym umyśle powstał jak najbardziej rzeczywisty i okrutny plan.

Zwyrodnialec skontaktował się z młodą kobietą jako fotograf. Powiedział jej, że znalazł jej zdjęcia w internecie i zaproponował profesjonalną sesję zdjęciową.

Podczas jednego ze spotkań zaprosił 19-latkę do swojego mieszkania. Tam zaproponował jej "coś do picia". Do szklanki dodał najprawdopodobniej jakiś środek odurzający. 19-latka straciła przytomność. Wtedy zwyrodnialec ją zgwałcił. Jakby tego było mało, wszystko zarejestrował kamerą i zrobił kilkanaście zdjęć nagiej ofierze!

Potem wielokrotnie szantażował dziewczynę nagranym filmem. Żądał od niej, by przyjeżdżała do jego mieszkania na kolejne "spotkania". Groził, że gdy tylko odmówi, wideo z gwałtu trafi do internetu. Przerażona dziewczyna bała się, że pornograficzne materiały zniszczą do reszty jej życie. Po kilku miesiącach zdecydowała się w końcu powiadomić o wszystkim policję. To okazało się przełomowe.

Dwa dni temu podejrzany został zatrzymany w jednym z mieszkań przy ulicy Studziennej. Jak informuje podkom. Jacek Pytel z Komendy Miejskiej Policji w Katowicach, dziewczyna nie była pierwszą pokrzywdzoną przez "fotografa".

- Ustaliliśmy, że 19-latka to nie jedyna ofiara podejrzanego mężczyzny. Jest jeszcze jedna dziewczyna, która przeżyła ten sam koszmar. Młoda kobieta nie złożyła jednak wniosku o ściganie przestępstwa 39-latka - mówi serwisowi NaSygnale podkom. Pytel.

Zeznania 19-latki mogą jednak znacząco obciążyć zboczeńca. Za popełnione przestepstwa grozi mu do 12 lat więzienia. Prokurator zastosował wobec niego jedynie policyjny dozór i zakazał mu jakichkolwiek kontaktów z 19-latką i zbliżania się do niej na odległość mniejszą niż 50 metrów. Czy to wystarczy, by go powstrzymać? Miejmy nadzieję...

Osaczone przez oprawców

Niestety, takich historii policjanci mogliby przywołać wiele. Gwałt jest jednym z najohydniejszych przestępstw. W Polsce co roku w ten sposób zostaje skrzywdzonych około 2 tysiące kobiet. Trzeba jednak zaznaczyć, że wiele takich spraw nie jest zgłaszanych na policję, a dramat z nim związany ofiary przeżywają same. Kobiety są zastraszane przez swoich oprawców, boją się, że w sądzie nie uda im się udowodnić winy sprawców. Poprzez to gwałciciel przejmuje nad nimi jeszcze większą kontrolę.

Niemiecki szef nagrywał gołe pupy polek

Trzeba nie mieć przyzwoitości, by podglądać ukradkiem swoje pracownice w ubikacji. A tak właśnie zrobił właściciel sklepu z papierosami w Słubicach (woj. lubuskie). Mało Niemcowi było, że zamontował ukrytą kamerę w pokoju socjalnym, gdzie kobiety się przebierały, to jeszcze kazał umieścić ją w toalecie, by "podziwiać" roznegliżowane Polki.

W sklepie z papierosami w pobliżu przejścia granicznego w Słubicach pracowało osiem studentek. Było ich tyle, bo ruch duży. Do sklepu swego sprytnego rodaka przyjeżdżają masowo Niemcy, bo papierosy są w Polsce dużo tańsze niż w ich ojczyźnie.

Kobiety wiedziały, że w holu głównym i na schodach, ze względów bezpieczeństwa, zamontowane są kamery. Przez myśl im jednak nie przeszło, że 50-letni szef zamontował także kamery w pokoju socjalnym i w damskiej toalecie. Ukryty w pokoju obiektyw zauważył nowy pracownik, Polak. Początkowo dziewczyny nie chciały wierzyć, że ktoś mógłby się czegoś takiego dopuścić.

- Weszłyśmy do pokoju i zaczęłyśmy strzelać telefonami zdjęcia i w pewnym momencie zobaczyłyśmy błysk, to odbiło się szkło obiektywu ukrytej pod izolacją kamery opowiada Maria (28 l).

Zszokowane dziewczyny pobiegły do wc. Tutaj także znalazły ukrytą kamerę. Doskonale zamaskowana w izolacji na ścianie nagrywała wszystko co działo się w damskiej toalecie. W męskiej kamery nie było. - Później, kiedy policyjny technik przeglądał nagranie z ubikacji widziałam nagraną swoją nagą pupę - mówi oburzona Renata (22 l.).

Niemiec tłumaczył, że zamontował kamerę w toalecie w obawie przed kradzieżami.

- Czyli nie miał zaufania tylko do dziewczyn? Przecież to głupie tłumaczenie. On nas po prostu bezczelnie podglądał - denerwuje się młoda Polka, która podobnie jak jej wszystkie koleżanki zrezygnowała z pracy. - Zarabiałam tam całkiem, jak na słubickie warunki przyzwoicie, ale to co się stało zachwiało moim zaufaniem do szefa. Zrobił nam wielkie świństwo - mówi Maria.

Studentki zgłosiły sprawę policji. Opierają się na paragrafie kodeksu karnego, który mówi, że kto podstępem, bez wiedzy i zgody utrwala wizerunek nagich osób, podlega karze od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

Uciekły z domu dziecka zarabiając ciałem

W Jeleniej Górze (woj. dolnośląskie) aż huczy od plotek na temat nielegalnego domu uciech, w którym dwie młodziutkie dziewczyny oferowały swoje usługi. Przez dwa miesiące, pod okiem właścicieli lokalu, regularnie spotykały się z klientami. Sprawą w końcu zainteresowała się tamtejsza prokuratura. Jak dowiedział się serwis NaSygnale.pl, 15-latka i jej 16-letnia koleżanka kilka tygodni wcześniej uciekły z domu dziecka!

Według relacji naszego informatora, na osiedlu Zabobrze, w jednym z popularnych barów, działała agencja towarzyska, prowadzona przez parę z Jeleniej Góry. Usługi seksualne oferowały tam dwie nastolatki.

Nastolatki uprawiają seks za ciuchy i drinki. To już plaga!

Modne ubrania, najnowszy model telefonu, drogie kosmetyki...
Polskie studentki: niemiecki szef nagrywał nasze gołe pupy

Trzeba nie mieć przyzwoitości, by podglądać ukradkiem swoje...
Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze, Violetta Niziołek, potwierdza informację o prostytuujących się w tym barze młodych dziewczętach, ale zaznacza, że bar nie był stricte domem publicznym, w którym kobiety były zmuszane do uprawiania nierządu. - Postępowanie prowadzimy jednak w sprawie ułatwiania dwóm małoletnim powyżej 15. roku życia świadczenia usług seksualnych różnym klientom i czerpania z tego tytułu korzyści majątkowych - powiedziała serwisowi NaSygnale.pl prokurator Niziołek.

Zmuszane czy namówione?

Z dotychczasowych ustaleń prokuratury wynika więc, że młode kobiety nie były do prostytucji zmuszane, a same weszły we współpracę z właścicielami baru, którzy zdecydowali się świadczyć dodatkowe usługi. - Udostępniano im lokal, pozyskiwano klientów i rozreklamowano ich usługi - mówi prokurator Niziołek

Zobacz również: Dlaczego nastolatki uciekają z domu?

Informacjom tym nie zaprzecza również dyrektorka ośrodka, z którego uciekły nastolatki. W rozmowie z serwisem NaSygnale.pl twierdzi jednak, że dziewczyny na początku mówiły, iż do prostytucji zostały zmuszone.

- Nie wiem, czy nie nadbudowały tej historii, bo w trakcie przesłuchań wychodziło na jaw, że to nie do końca prawda... Na razie nie mogę niczego przesądzać, choć coraz więcej faktów przemawia za tym, że niestety nasze dziewczynki miały tylko ułatwiany ten proceder - mówi dyrektorka lubuskiej placówki.

Nastolatki na gigancie

Wychowanki poza placówką przebywały od dwóch miesięcy. - Pod koniec lipca uciekły z ośrodka. Zgłosiliśmy tę sprawę na policję. 23 września w nocy zatelefonowano do mnie z placówki opiekuńczej w Jeleniej Górze z informacją, że przebywają tam nasze podopieczne, doprowadzone przez stróżów prawa. Jeszcze tego samego dnia zabraliśmy wychowanki do domu dziecka. W poniedziałek, gdy już dowiedziałam się o wszystkim, byłam z nimi u lekarza i w prokuraturze - tłumaczy serwisowi NaSygnale.pl pani dyrektor.

Dziewczynki po ucieczce przedostały się autostopem do Jeleniej Góry. Nie wiadomo, w jaki sposób poznały właścicieli lokalu. Według relacji dyrektorki, jedna z dziewcząt twierdzi, że para już wcześniej oferowała im dobrze płatną pracę. Druga nastolatka mówi z kolei, że poznali się podczas podróży autostopem.

Pewne jest, że wkrótce po ucieczce rozpoczęli wspólny interes, który miał przynieść obustronne korzyści. Dziewczyny świadczyły usługi seksualne w jeleniogórskim lokalu. Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że za spotkanie z nimi trzeba było płacić nawet 500 złotych. - Nasze wychowanki twierdzą, że nie otrzymały z tego tytułu żadnych pieniędzy. Nie potrafią, albo nie chcą też określić, kiedy dokładnie trafiły do lokalu. Myślę, że proceder mógł trwać około dwóch miesięcy - wyjaśnia dyrektorka ośrodka wychowawczo-opiekuńczego.

Nastolatki uprawiają seks za ciuchy i drinki. To już plaga!

Modne ubrania, najnowszy model telefonu, drogie kosmetyki...
Polskie studentki: niemiecki szef nagrywał nasze gołe pupy

Trzeba nie mieć przyzwoitości, by podglądać ukradkiem swoje...
Cichy dom uciech

Nielegalną działalność wykryto 23 września. O procederze poinformowano policję i prokuraturę. Dom uciech został zamknięty, a właściciele lokalu - zatrzymani.

Zobacz również: Dlaczego nastolatki uciekają z domu?

- Zarzuty ułatwiania procederu, poprzez udostępnianie lokalu, reklamę, nagabywanie klientów usłyszały osoby prowadzące ten lokal. Materiał dowodowy został potwierdzony, więc wystąpiliśmy z wnioskiem o zastosowanie tymczasowego aresztowania. Sąd podzielił nasze stanowisko. W chwili obecnej osoby te przebywają już w aresztach śledczych - tłumaczy serwisowi NaSygnale.pl prokurator.

Zatrzymani to 29-letnia kobieta i jej partner, 56-letni mężczyzna. Za czerpanie korzyści z uprawiania prostytucji oraz za ułatwianie tego procederu grozi im kara od roku do dziesięciu lat pozbawienia wolności.

Nastoletnie uciekinierki wróciły do placówki opiekuńczej i powoli wracają do normalnego życia. Znajdują się pod stałą opieką wychowawców i psychologów. Wciąż też składają wyjaśnienia w prokuraturze. Nie poniosą żadnej odpowiedzialności karnej za swoje zachowanie.

W Polsce świadczenie usług seksualnych za pieniądze nie jest zabronione. Kodeks karny nie zezwala natomiast ułatwiania i czepiania korzyści z uprawiana prostytucji. Przestępstwem jest również uprawianie seksu z małoletnim poniżej 15. roku życia, ale dziewczynki przekroczyły tę barierę wiekową. Mimo wszystko szokuje fakt, że wcześniej nikt nie zareagował, widząc prostytuujące się tak młode osoby...

Nie uciekaj!

Ucieczki z ośrodków wychowawczych nie są sporadycznymi incydentami. Co roku policja odnotowuje kilka tysięcy podobnych przypadków. Najliczniejszą grupę stanowią uciekinierzy w wieku od 14 do 16 lat.

Nastolatki, które opuszczają swoje miejsce zamieszkania, zazwyczaj uciekają od problemów, przeżywają zawód miłosny lub marzą o przygodzie życia. Nie zdają sobie jednak sprawy z tego, jak wiele niebezpieczeństw czeka na nich, gdy pozbawią się opieki dorosłych, stałych posiłków czy dachu nad głową...

Magda Serafin, NaSygnale.pl

sobota, 19 listopada 2011

Masaż lodem - dla zdrowia i piękna

Pozytywne oddziaływanie zimna na ustrój człowieka znane było już w starożytności. Pierwsi lekarze wykorzystywali terapię zimnem do leczenia różnych schorzeń i urazów, a także w celach estetycznych. Obecnie zimno wykorzystywane jest szeroko w medycynie, rehabilitacji oraz kosmetologii.
O ile w celach medycznych częściej wykorzystuje się krioterapię ogólnoustrojową (kriokomora) lub miejscową np. w postaci ciekłego azotu, to masaż lodem nadaje się fantastycznie do wykorzystania samodzielnie w domu, zarówno w celach leczniczych, jak i upiększająco-relaksacyjnych.
Ostatnio masaż lodowy stał się także popularny w gabinetach masażu i odnowy biologicznej. Trzeba jednak pamiętać, by przed skorzystaniem z takiego zabiegu wykluczyć ewentualne przeciwwskazania – nie jest on bowiem bezpieczny dla wszystkich.
Działanie masażu lodowego na nasz organizm
Wpływ zimna na organizm człowieka zależny jest od tego, czy działamy zimnem tylko miejscowo czy na cały ustrój i jak długo trwa ekspozycja. Masaż lodem to zabieg o charakterze miejscowym, a więc będzie wywoływał reakcję lokalną w obrębie masowanych tkanek.
Reakcja ta składa się z dwóch faz. W pierwszej fazie dochodzi do schłodzenia tkanek, zwężenia naczyń krwionośnych i zmniejszenia przepływu krwi. W drugim etapie naczynia krwionośne rozszerzają się, przepływ krwi jest wzmożony i dochodzi do poprawy ukrwienia. Dzięki zastosowaniu masażu lodem metabolizm tkanek jest zwiększony i szybciej usuwane są z nich związki toksyczne. Ponadto zimno hartuje, zwiększa odporność, działa przeciwzapalnie, przeciwobrzękowo i przeciwbólowo oraz powoduje obniżenie wzmożonego napięcia mięśni.

Wskazania do masażu lodem
Masaż lodowy w celach zdrowotnych stosujemy w leczeniu urazów (np. zwichnięcia, skręcenia stawów, urazy mięśni, urazy sportowe i przeciążenia), przeciwbólowo (np. ból zębów – oczywiście nie leczy wówczas przyczyny, a jedynie łagodzi objawy, więc nie zastąpi wizyty u stomatologa), w schorzeniach reumatoidalnych (tu oczywiście wymagana jest konsultacja lekarska).
W kosmetyce masaż lodem stosuje się najczęściej w terapii cellulitu oraz jako uzupełnienie różnych zabiegów na twarz. Generalnie można stwierdzić, że lód działa pozytywnie na naszą skórę, a więc usuwa z niej toksyny, zmniejsza obrzęki, poprawia jej elastyczność, ukrwienie i odmładza.
Przeciwwskazania do masażu lodem
Przeciwwskazania do masażu z wykorzystaniem lodu są takie, jak ogólne przeciwwskazania do zabiegów z zakresu krioterapii. Jeżeli mamy jakiekolwiek schorzenia układu krążenia, szczególnie choroby serca i naczyń obwodowych to przed zastosowaniem masażu lodem powinniśmy skontaktować się z lekarzem (przykładowo może on nie być wskazany przy zaburzeniach ukrwienia kończyn, przy chorobie wieńcowej, przy zatorach, w nadciśnieniu tętniczym oraz zaburzeniach rytmu serca).
Nie powinniśmy stosować lodu przy niektórych schorzeniach skórnych, a także nadwrażliwości na zimno. Bezwzględnym przeciwwskazaniem są poważne choroby jak krioglobulinemia i kriofibrynogemia oraz zespół Sudecka i Reynauda, a także schorzenia nerek. To tylko niektóre z przeciwwskazań.
Masaż lodem w warunkach domowych
Po wyeliminowaniu ewentualnych przeciwwskazań można przystąpić do domowych zabiegów z wykorzystaniem lodu. Obecnie na rynku dostępne są specjalne przyrządy do masażu lodem, które można kupić przez internet lub w wybranych sklepach. Warto z nich skorzystać z tego względu, że chronią dłonie podczas masażu (posiadają specjalne uchwyty tak, aby nie odmrozić naszych rąk).
Masaż może dotyczyć wybranych części lub całego ciała. Rozpoczynamy od stóp i stopniowo przechodzimy do wyższych partii ciała. Początkowo odczucia mogą być intensywne, natomiast po kilku chwilach organizm adaptuje się do odczuwania zimna i masaż staje się bardzo przyjemny. Unikamy trzymania lodu przez dłuższy czas w jednym miejscu. Podczas masażu można wykorzystać ruchy podłużne, jak i koliste.
Można też działać na zmianę bodźcami ciepłymi i zimnymi (np. wykonując masaż lodem w kabinie prysznicowej). Po zakończonym masażu zalecane jest rozgrzanie się, np. poprzez ćwiczenia fizyczne.

Masaż lodem odmładza, rewitalizuje, odpręża i energetyzuje. Wykonywany kilka razy w tygodniu poprawi Twoje zdrowie, samopoczucie i wygląd. Jest to prosty, a jednocześnie skuteczny i tani zabieg, który można zastosować w warunkach domowych.

piątek, 18 listopada 2011

Sprawdź dlaczego masz małego

Już wiadomo, co stoi za zahamowaniem wzrostu męskiego prącia - specjaliści twierdzą, że odkryli, dlaczego penisy jednych mężczyzn są znacznie większe, niż narządy płciowe innych. Co ciekawe, eksperci podają też receptę na większe przyrodzenie - co i kiedy należy zrobić, żeby nie martwić się o rozmiar?

Od kiedy Keith Richards wyśmiał w swojej biografii gabaryty członka swego kolegi z zespołu, a zarazem frontmana grupy "The Rolling Stones", złośliwi ukuli na tą przypadłość specjalne określenie: "syndrom Micka Jaggera". Ale właściwie to dlaczego tak się dzieje, że niektórzy faceci zostają obdarzeni przez los niezwykle hojnie, podczas gdy inni cierpią na wspomniany syndrom? Gdzie tu sprawiedliwość? Specjaliści z "Ohio State University" utrzymują, że znaleźli odpowiedź na to pytanie - ich zdaniem natura wynagradza wstrzemięźliwych...

Na łamach "news.com.au" opublikowano niedawno wyniki badań dr Johna Morrisa oraz jego współpracowników z uczelni w Ohio, których konkluzją jest stwierdzenie, że mały rozmiar członka to, najczęściej, przypadłość dotykająca mężczyzn, którzy zbyt wcześnie rozpoczęli życie seksualne. Co gorsza, uczeni utrzymują, że zbyt szybka inicjacja odbija się na chłopcach "nie tylko w sferze fizjologicznej, ale i psychologicznej". Otóż naukowcy są zdania, że przedwczesne rozpoczęcie życia seksualnego - w chwili, gdy układ nerwowy młodego chłopca nie jest jeszcze całkowicie rozwinięty i dopiero się formuje - owocuje m.in. wykształceniem mniejszych narządów rozrodczych. Ale nie tylko!

Nastoletni mężczyźni, którzy zbyt szybko "wkroczyli w dorosłość" znacznie bardziej, niż ich rówieśnicy, którzy uczynili to w późniejszym wieku, popadają w depresje i stany lękowe. Cechują się też mniejszą masą ciała i podwyższoną podatnością na choroby autoimmunologiczne. Brzmi strasznie? Owszem, jednak jak przekonuje John Morris "Rozpoczęcie współżycia w tak młodym wieku nie może się obyć bez konsekwencji". Innymi słowy, z wypowiedzi Morrisa można wysnuć przypuszczenie, że mężczyźni niejako sami siebie kaleczą - czyżbyśmy faktycznie umniejszali sobie "osiągnięć", na własne życzenie? Niewykluczone.

Badania przeprowadzono na grupie... chomików, ponieważ jak twierdzi ekipa Morrisa, "gryzonie te - pod względem fizjologicznym - są bardzo podobne do ludzi." Natomiast sam eksperyment wyglądał następująco: pod lupę wzięto kilka grup gryzoni, pierwsza składała się z samców 40-dniowych (odpowiednik ludzkich nastolatków), druga z 80-dniowych (dorośli), trzecia z kolei była grupą kontrolną, na którą przypadali sami abstynenci. Dość szybko okazało się, że chomicze nastolatki angażujące się w praktyki seksualne, po osiągnięciu dorosłości, znacznie różnią się od nastolatków-abstynentów. Mają mniejszą masę ciała, mniejsze przyrodzenia, cierpią też na depresje i kłopoty z odpornością.

Cóż, konkluzja nasuwa się tylko jedna - jeśli nie chcesz doświadczyć "syndromu Micka Jaggera", wstrzymaj się z pierwszym razem. Chociaż musimy otwarcie przyznać, że całe to badanie budzi nasze zastrzeżenia, ponieważ zbyt mocno przypomina zabobony z cyklu " uważaj, bo od masturbacji urosną ci włosy między palcami"